➡️ CZY WIESZ ŻE,

pies tuż po adopcji może zachowywać się zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy byłeś się z nim zapoznać w Fundacji/schronisku/Ośrodku
Wynika to z tego, że zmiana miejsca i ludzi dla psa jest dużym wydarzeniem w życiu. Pies zawsze się wtedy stresuje, nawet jeśli nam się wydaje, że jest wyluzowany. Niektóre psy wysyłają bardzo subtelne sygnały stresu, których niewprawione oko nie zauważy.

Najczęstszą informacją zgłaszaną nam tuż po adopcji jest to, że pies:
* nie chce jeść przez pierwszą dobę lub dwie
* ciągle chodzi po mieszkaniu popiskując, nie potrafi sobie znaleźć miejsca
* jest ciągle zziajany, wygląda tak jakby było mu za gorąco
* leży pod drzwiami wyjściowymi, jakby ciągle chciał wyjść na zewnątrz, mimo tego, że 5 min temu wrócił ze spaceru
* nie chce wyjść na spacer
* chowa się np. pod stołem
* reaguje nerwowo na dźwięk dzwonka/domofonu/pracującej pralki
* posikuje
* ma lekką biegunkę

Wszystkie wspomniane wyżej sytuacje są związane ze stresem, które zwierzę przeżywa (oczywiście to tylko kilka z nich, nie wszystkie). Zazwyczaj taki pies dużo ziewa co nie oznacza, że jest zmęczony (ale oczywiście to może się łączyć), ziewanie również jest sygnałem stresu, tak jak ziajanie (które nie zawsze oznacza fizyczne zmęczenie czy przegrzanie). Często spotykamy się ze stwierdzeniem, że „pies powinien być wdzięczny, że go zabraliśmy z kojca, a on chodzi i piszczy”. No więc NIE, nie powinien być wdzięczny i wdzięczny nigdy nie będzie, bo pies jest psem, nie człowiekiem, nie myśli w naszych „ludzkich ramach”. Pies myśli inaczej, analizuje inaczej i przyswaja inaczej.

Pamiętajmy o tym, że pies NIE WIE dlaczego został przeniesiony w inne miejsce, NIE WIE CO GO CZEKA, nie zna Was i nie wie czego może się po Was spodziewać. Został zburzony jego dotychczasowy świat, zabrani ludzie których znał i ufał. Nie da się psu wytłumaczyć, że teraz czeka go już szczęśliwe życie, tym bardziej jeśli wcześniej to miejsce zmieniał kilkakrotnie (a my często nie wiemy co dany pies w życiu przeszedł). Dlatego w pierwszych dniach/tygodniach czy w niektórych przypadkach nawet miesiącach od adopcji, a w skrajnych przypadkach latach, powinniśmy wykazać się ogromną dawką zrozumienia i cierpliwości dla naszego nowego członka rodziny.

Co robić
Przede wszystkim zachować spokój, nie oczekiwać od psa, że tuż po przekroczeniu progu naszego domu/mieszkania będzie się zachowywać jak aniołek i jakby mieszkał tu od zawsze i znał Was od zawsze, bo…nie mieszkał z Wami i Was nie zna  A być może nigdy w życiu nawet nie był w domu czy na klatce schodowej. Pamiętajcie o tym, że nasz strach/stres udziela się psu.
DAĆ PSU CZAS❗️
Największym błędem jaki jest popełniany tuż po adopcji jest fundowanie psu miliona wg. nas wspaniałych atrakcji i przeżyć w ramach wynagrodzenia ciężkiego życia zanim do Was trafił. My wiemy, że wy chcecie dobrze, ale nie tędy droga. Dla psa będzie to ZA DUŻO❗️ Dajcie mu czas na przetrawienie tego, że w ogóle z Wami zamieszkał. Nie ma ram czasowych kiedy, jaki pies się przystosuje do zmian – każdy pies to inna osobowość, jeden potrzebuje kilku dni na przyswojenie tych zmian, inny kilku tygodni. Na szczęście psy dość szybko aklimatyzują się w nowych miejscach.

Najważniejsze to dać psu spokojnie poznać nasze mieszkanie, całe otoczenie w którym przyjdzie mu spędzić resztę życia, NIE NARZUCAĆ SIĘ swoją osobą, nie zmuszać psa do siedzenia przy nas.
W pierwszych dniach od adopcji postarajcie się NIE ZAPRASZAĆ całej rodziny do domu by wszyscy mogli się z nowym domownikiem zapoznać. Na to przyjdzie jeszcze czas, póki co skupcie się na tym, by pies dobrze poznał WAS i okolicę w której zamieszkał.

WPROWADZIĆ OD 1 DNIA ADOPCJI SZTYWNE ZASADY
To ważne – np. jeśli nie chcecie by pies spał z Wami w jednym łóżku – nie pozwalacie mu na to już od pierwszego dnia po adopcji. Nie róbcie mu 2 tygodni full inclusive, by później zacząć tego zabraniać. Spróbujcie też ustalić mniej więcej stałe pory spacerów. Wprowadzenie przewidywalnych rytuałów na początku Waszej wspólnej drogi pomoże psu szybciej się odprężyć po wielkich zmianach jakie zaszły w jego życiu.

Wbrew pozorom to bardzo obszerny temat – by go w całości opisać i poddać analizie potrzebowałabym kilku stron. Starałam się go ująć jak najkrócej by w ogóle został przeczytany.